> Fundacja Signum Magnum - Jezus mnie zapraszał… Dałam Mu odpowiedź…

Skip to: Site menu | Main content


Jezus mnie zapraszał… Dałam Mu odpowiedź…

Pochodzę z Łotwy, z Daugavpils. Pisząc to świadectwo zdaję sobie sprawę, że jeszcze nie tak dawno żyłam w świecie, szukając sensu życia. Niektóre przyjaciółki zapraszały mnie na dyskoteki mówiąc: „poznasz coś nowego”, a przecież chodziło im tylko o chwilową przyjemność – o chłopaków, alkohol, papierosy i narkotyki. W głębi serca nie mogłam zgodzić się na taki styl życia. Coś mi mówiło, że to nie jest miłość, której pragnę i szukam. Spotykając się z nimi widziałam w ich oczach smutek, niezadowolenie. Nie były szczęśliwe… Rosło we mnie ogromne poczucie samotności, a jednocześnie tęsknota za prawdziwą miłością. Nie miałam z kim podzielić się swoimi przeżyciami, zaczęłam więc zostawać dłużej w kościele. Po Mszy świętej pytałam Boga, jak mam rozumieć to, co czuję w sercu? Zaczęłam częściej adorować Najświętszy Sakrament. Patrzyłam na Monstrancję i trwałam w ciszy bez słów. Po pewnym czasie zauważyłam, że w moim sercu zaczęło się coś zmieniać. Wychodziłam z kościoła spokojniejsza, radośniejsza. Czekałam na następną adorację, aby trwać w obecności Kogoś, kto mnie bardzo kocha i chce, abym była szczęśliwa. W wakacje poszłam razem z siostrą na pięciodniową pielgrzymkę do Sanktuarium Maryjnego w Aglonie. Szłam z intencją poznania, co mam czynić, gdy skończę szkołę średnią. W tej pielgrzymce szły także siostry bezhabitowe. Uderzyła mnie ich prostota i radość. Widziałam, że są one szczęśliwe. Jedna z sióstr głosiła w czasie drogi konferencje o miłości Boga do człowieka. Uderzyły mnie mocno słowa, że „Bóg objawia się człowiekowi w cichym powiewie wiatru…”. Słowa te były dla mnie jak promień Bożej miłości. Poczułam wielką radość i ciepło w sercu. Chciało mi się płakać ze szczęścia. Pierwszy raz w życiu odczułam takie dotknięcie Boga Jego Słowem. Zrozumiałam, że już niczego i nikogo tak mocno nie pragnę, jak Boga. Po powrocie z pielgrzymki dalej chodziłam do szkoły. Napisałam jednak list do Sióstr Wspomożycielek, bo to one szły w pielgrzymce. Dostałam list z broszurką – „Wiele jest dróg, ale jedna twoja”. Dalej zastanawiałam się nad swoim życiem. Nie chciałam zgubić Miłości, którą spotkałam. Uczestniczyłam w rekolekcjach u sióstr na Łotwie, później w Polsce. Wewnętrznie słyszałam: „Nie bój się iść tą drogą”. Potem Pan Jezus przygotował mi wiele niespodzianek. Okazało się, że na praktyki ze szkoły wysyłają nas do Niemiec. Trudno mi było tam pracować, ale czułam, że Jezus jest przy mnie. Nadal kontaktowałam się z siostrami. W jednym z listów poruszyły mnie słowa: „Pan Jezus czeka na Ciebie, nie zamykaj serca na Jego wołanie”. Wtedy pomyślałam: „A może Jezus zaprasza mnie do szczególnej służby dla Niego?” Z Niemiec wracałam przez Polskę. Zatrzymałam się na kilka dni w Sulejówku. Dużo się modliłam. Czułam, że Jezus mnie zaprasza. Dałam Mu odpowiedź, że chcę zostać razem z Nim. Powiedziałam o tym siostrom i pojechałam do domu. Powiedziałam mamie, że chcę zostać siostrą zakonną. Nie chciała tego słuchać. Płacząc mówiła, że nie mogę jej zostawić samej, tym bardziej, że zmarł mój tato. Tylko siostra wstawiła się za mną mówiąc: „Jak to nie będzie jej droga, to szybko do nas wróci”. Rozstanie było smutne, gdyż jechałam bez wsparcia rodziny. Zawierzyłam jednak Bogu moją drogę i dalsze życie. Niedawno złożyłam pierwsze Śluby. Doświadczam, jak mocno kocha mnie Bóg. Jestem wdzięczna, że On mnie powołał i że mogę być Jego Oblubienicą. Cieszę się, że mogę Go uwielbiać przez codzienną modlitwę i pracę, i że mogę pomagać duszom czyśćcowym, które On chce mieć w swoim Królestwie Niebieskim. Bóg obdarował mnie także wspólnotą, wieloma siostrami. On wypełnił pustkę mego serca i odnalazłam to, czego szukałam. s. Jelena, Wspomożycielka Dusz Czyśćcowych Siostry Wspomożycielki Dusz Czyśćcowych ul. Poprzeczna 1, 05–070 Sulejówek, tel.: (022) 783 13 64